Druga strona medalu – zwycięzca paraolimpiady Janusz "Roki" Rokicki o sportowych marzeniach.

Druga strona medalu - zwycięzca paraolimpiady Janusz Rokicki o sportowych marzeniach

Paraolimpijczyk Janusz Rokicki jako jedyny reprezentant województwa śląskiego zdobył srebrny medal na olimpiadzie w Londynie, rzucając kulą na odległość 15,95 m. Dzięki temu niezwykłemu osiągnięciu wywalczył trzynasty medal dla Polski. Infoski.pl sponsorowało odżywki dla zawodnika na rok przed olimpiadą. “Roki” zgodził się na rozmowę po powrocie do kraju, opowiedział nam o tym jak godzi życie codzienne ze sportem i jak długą lekcję tolerancji mają jeszcze do odrobienia Polacy.

 

Historia Janusza nie wyróżniała się niczym szczególnym na tle innych: spokojne życie w miejscowości Wisła, zamiłowanie do nart, rodzina i znajomi. Sielankę przerwała niespodziewana tragedia. Wracając do domu 18-letni wówczas chłopak został ofiarą napaści i rabunku. Sprawcy ogłuszyli go i pozostawili nieprzytomnego na torach kolejowych. Maszynista pociągu nie zdążył w porę wyhamować pojazdu, w wyniku czego Janusz stracił obie nogi.

 

Z dnia na dzień sportowiec musiał poradzić sobie ze swoją niepełnosprawnością i nauczyć się z nią żyć. Nie było mu łatwo zmienić dotychczasowe plany, porzucić dawne pasje i marzenia. Janusz okazał się jednak osobą wyjątkowo silną psychicznie i przekuł porażkę w doświadczenie. Wkrótce przystosował się do nowej rzeczywistości. Nie chciał izolować się od świata, ponieważ skrycie wierzył, że czeka go jeszcze w życiu jakaś miła niespodzianka. "Najgorsze to usiąść i zacząć się zamartwiać i użalać nad sobą, natomiast trudniej działać i podjąć walkę – walkę z codziennością" – mówi. Walka się udała – wypadek zmobilizował go do działania i dał mu siłę o której nawet nie przypuszczał. Sportowiec uparcie i do skutku ćwiczył chodzenie w protezach. Po ośmiu latach przerwy wrócił do swojej przygody ze sportem. Treningi pływackie na basenie w Reptach Śląskich przyniosły mu złoty medal na Mistrzostwach Polski w Tychach. Wtedy pojawiła nie kolejna motywacja do pracy, poczucie, że można sięgnąć po więcej. Wybór padł na lekkoatletykę. Dziś Janusz w wieku 38 lat może pochwalić się tytułem wicemistrza na paraolimpiadzie w 2004 roku w Atenach i w 2012 roku w Londynie.

 

Janusz ma to szczęście, że jest obok niego kochająca rodzina, która daje mu ogromne wsparcie. Jest dziś silny na tyle, by zachęcać innych niepełnosprawnych do aktywności ruchowej. Sam jest najlepszym dowodem na to, jak sport pozwala przezwyciężać ludzkie ograniczenia, a swoją historią dowodzi, że kalectwo nie musi być dla nikogo ostatecznym wyrokiem. Dlatego też Janusz często odwiedza szkoły, rozmawia z młodzieżą o swojej sportowej karierze, przytacza anegdoty z życia. Wcześniej, gdy trenował na boisku szkolnym, jego protezy wzbudzały wśród dzieciaków niemałą sensację. Z czasem lody zostały przełamane: młodzież zaczynała podchodzić, zagadywać, potem nawet żartować. Rokicki mówi, że dzieci powinny na własne oczy zobaczyć, że będąc niepełnosprawnym jest się dalej normalnym człowiekiem.

 

Janusz podkreśla, że w naszym społeczeństwie istnieje dziwne podejście do niepełnosprawności, a niepełnosprawnych usuwa się na margines życia. Są dla nich co prawda miejsca parkingowe, odpowiednio przystosowane schody czy toalety, jednak: "W Polsce nawet duże firmy nadal wstydzą się pokazać osobę bez ręki czy nogi na billboardach, okładkach magazynów – nadal takie zdjęcie budzi zgorszenie lub współczucie – na zachodzie szefowie firm są dumni z tego, że mogą sponsorować wzbudzających podziw i motywujących do działania niepełnosprawnych zawodników". Janusz walczy dla kraju, jednak istnieje poczucie, że kraj nie utożsamia się z nim, nie wspiera ludzi o podobnym życiorysie.

 

Faktem jest, że wielu niepełnosprawnych może i chce uprawiać jakiś sport, lecz same dobre chęci do tego nie wystarczą. Osoba niepełnosprawna powinna mieć zapewnione ku temu warunki. Ważne jest wsparcie praktyczne, to znaczy umożliwienie rozpoczęcia samych treningów w określonym miejscu i z profesjonalnym trenerem. Najważniejszą przeszkodą pozostaje jednak wsparcie finansowe, bo potrzebny jest sprzęt, specjalistyczne protezy. Jak wyznaje Janusz: "Mam bardzo dobre protezy niemieckie, jednak na zachodzie Europy chodzą w nich tylko dziadkowie, zawodnicy zakładają protezy bardzo profesjonalne - bez porównania z moimi".

 

W naszych realiach osoba niepełnosprawna musi liczyć sama na siebie, nieustannie starać się o pozyskanie sponsorów. To żmudna i długa walka, bo "Ze sponsorami jest jak jest, czyli wiadomo, nie ma ich. Nasza kadra nie ma jakiegoś managera, osoby, które troszczyłyby się o nas, który 'sprzedałyby' nas". Powodem tych trudności jest brak tematu niepełnosprawności w mediach. Niepełnosprawność nikogo nie obchodzi, bo nie jest trendy, ani ładna, ani też sensacyjna. Dlatego tak rzadko na łamach gazet czy na antenie możemy natknąć się na artykuł bądź program poświęcony niepełnosprawnym sportowcom, choć ich grono stale rośnie. Ludzie nie wiedzą o sukcesach na paraolimpiadzie, bo media o tym nie mówią, albo zaledwie wzmiankują. W stowarzyszeniach dla osób niepełnosprawnych można spotkać mnóstwo kolorowych publikacji, jednak nikt spoza stowarzyszenia po nie nie sięgnie. Jednak największy problem stwarza powszechne przekonanie, że niepełnosprawni, uprawiający sport i osiągający nawet bardzo dobre wyniki nie są zawodowymi sportowcami. Większość Polaków traktuje to jako formę hobby, do której nie są potrzebni sponsorzy. Tak naprawdę trening Janusza nie różni się niczym od treningu pełnosprawnego zawodnika. Sportowiec spędza dwie i pół godziny dziennie na siłowni, gdzie przerzuca ciężary ważące razem koło 25 ton.

 

Plany na przyszłość Janusza Rokickiego to marzenie o udziale w następnej paraolimpiadzie. Na pewno jeszcze nie emerytura, bo jak sam mówi "Chociaż teoretycznie mógłbym za dwa lata przejść na emeryturę sportową nie bardzo mi się uśmiecha skończyć ze sportem. Jeśli będę miał dobre warunki do przygotowania to wystartuję". Janusz jest wdzięczy wszystkim, którzy wyciągnęli do niego rękę, przyczyniając sie tym samym do jego sukcesu. Miasto zapewniło mu stadion i trenera, umożliwiło wyjazd na zawody. Wsparcia udzieliło też sportowcowi Infoski.pl, wierząc w jego sportowy potencjał. Powoli pojawiają się nowe formy pomocy, jak choćby stypendia przyznawane niepełnosprawnym. To jednak ciągle niewystarczające środki. Konieczne jest dalsze wsparcie dla naszego Olimpijczyka. Pomóżmy mu sięgnąć po jego marzenia - będzie to i dla nas i dla niego szansa na kolejne zwycięstwo i niezapomniane sportowe emocje.

 

Czytaj więcej o Januszu Rokickim >> www.rokicki.cieszyn.pl

INFOLINIA Infoski.pl +48 (34) 351 33 03
Facebook
YouTube

 dołącz do nas

Copyright 2012, Infoski.pl

Informacja: Aby nasza strona mogła poprawnie fukcjonować oraz zbierać dane statystyczne, domyślnie w Państwa przeglądarce internetowej zapisywanie są pliki cookies, którymi mogą Państwo zarządać w ustawienich tej przeglądarki.

Rozumiem - ukryj komunikat
Udostępnij przez:

Zapisz się na Newsletter InfoSki.pl


Informacje, promocje i last minute w Twojej skrzynce!


Na podany adres otrzymasz link potwierdzający.